Ulubieńcy stycznia

Serwus Wam! :D

Mam nadzieję, że pierwszy miesiąc Nowego Roku upłynął Wam produktywnie (pozdrawiam wszystkich, którzy mają za sobą sesję) oraz, że Wasze noworoczne postanowienia nadal mają się nieźle. 

Tymczasem przybiegam do Was z kolejnym postem z cyklu ulubieńców miesiąca. Znajdziecie tutaj kilka fajnych miejsc, rzeczy i kilka inspiracji. Co najbardziej spodobało mi się w styczniu? Zapraszam do czytania!








  • Eye liner Tattoo Liner KVD
Jeśli szukacie idealnego eye-linera to mam dla Was idealnego kandydata. Kultowy już Tattoo Liner od Kat Von D. Jest dobrze napigmentowany, ma cienki aplikator pozwalający na wykonywanie nim przeróżnych akrobacji. Zrobienie nim kreski jest dziecinnie proste, nawet dla niewprawionej w tę sztukę dziewczyny. Trzyma się na powiece bez zarzutu. Nie odbija się, a głęboka czerń pozostaje tam, gdzie ma pozostać. Miękkim i dogodnym aplikatorem wykonacie też makijaż sceniczny np. pająki na Halloween albo rysunki na bal karnawałowy. Kosmetyk daje możliwość wykonania bardzo precyzyjnych linii. Dostaniecie go w Sephorze za 8 5zł. Może dużo, ale polecam z całego serca wszystkim dziewczynom i charakteryzatorkom. Dodatkowy plus jest taki, że możecie bez obawy rysować nim po cieniach, a końcówka nie wysycha i nie traci na pigmentacji ani intensywności. Warto zaoszczędzić trochę i kupić tak porządny kosmetyk, który Was nie zawiedzie. Zmywa się łatwo płynem dwufazowym z Ziaji, ale krople deszczu czy śniegu nie są mu straszne. Możecie być o to spokojne moje drogie Panie. 





  • Młody jęczmień
O tzw. superfoods jest teraz głośno. Moda na zdrowe odżywianie ma się całkiem dobrze. Oczywiście nie trzeba kupować żadnych takich specyfików za krocie i wyłącznie się nimi odżywiać, by cieszyć się pełnią zdrowia i wigoru. Na kupno sproszkowanego młodego jęczmienia skusiła mnie głównie ciekawość. Za paczkę zapłaciłam ok. 7 zł, także nie tak źle, zwłaszcza, że opakowanie starcza na dość długi czas. Młody jęczmień zawiera dużo białka, mikroelementów i makroelementów np. żelaza, cynku czy miedzi, jest źródłem antyoksydantów oraz multum witamin. Smak... da się przyzwyczaić. Mnie zasmakował. Ciężko opisać smaki, ale jeśli skosztujecie, da się wyczuć, że to "zdrowy produkt". Tak smakuje. Mimo to, polecam ten produkt. Wspomaga trawienie, dostarcza cennych składników. Do czego go dodawać? Do owsianki/ jaglanki, smoothies, nice cream, a nawet pić wymieszany z lekko ciepłym mlekiem (mnie ta mikstura przypomina trochę matcha latte). Nadaje się też do ciast, którym nadaje zielony kolor. Moim zdaniem warto od czasu do czasu pozwolić sobie, chociażby z czystej ciekawości, na taki rarytas :D





  • Suszone śliwki
Szukając suszonych owoców polecam kupować takie, które nie zawierają dodatkowego cukru. Susz ma to do siebie, że i tak w większości składa się z węglowodanów i jest bardzo słodki. Nie ma sensu dodatkowo go wzbogacać o cukier. Z resztą, jest zdrowszy w czystej formie. Suszone śliwki są idealnym słodzikiem do ciast, owsianek i deserów, dodane do jogurtu roślinnego czy po prostu jako przekąska. Suszone śliwki to jedne z tańszych bakalii, ale za to bogate w błonnik (bardzo wspomagają trawienie, polecam wszystkim cierpiącym na zaparcia), są źródłem witamin, są źródłem antyoksydantów. Mój wybór padł na paczkę suszonych śliwek BakaD'Or dostępne w Biedronce. Nie posiadają dodatkowego cukru. Jedynie konserwant, ale to jestem w stanie wybaczyć, bo długo zachowują świeżość. Wiadomo, nie jest to, to samo, co domowe suszenie śliwek, ale jak nie ma innej możliwości, ta opcja wydaje się być dla mnie przyzwoita.




  • Sojowa latte z syropem kokosowym Costa Coffee
Nie ma to jak pyszna kawa dla prawdziwej kawoszki. Osobiście nie przepadam za słodkimi deserami kawowymi, jednak ostatnio stwierdziłam, że mam ochotę i na kawę i na kokos. To poszłam na kompromis. Wybrałam sojowe latte z syropem kokosowym i to był strzał w dziesiątkę. Kokos uwielbiam- ten smak, zapach, co już kilkakrotnie podkreślałam np. świątecznym bounty z przepisu od Weganona, czy kokosowym płynem do kąpieli z Ziaji albo masłem do ciała z Bielendy, także kokosowym. Jeśli tak jak ja, jesteście fanami tego smaku, to w połączeniu z kawą jest idealne. Nie jest aż tak słodko, jak myślałam, że może być. Na pewno nie jest to opcja na co dzień, ale od czasu do czasu- czemu nie?




  • Płatki drożdżowe
Jest to nieaktywna forma drożdży. W wyglądzie przypominają trochę wiórki po skruszeniu chrupek kukurydzianych. Nadają daniom serowy posmak. Są źródłem białka i witamin z grupy B. Nie jest to produkt działający jak zwykłe drożdże piekarnicze- ciasta z nich nie zrobisz. Ale za to wzbogacisz smak potraw. Dodaje się je do sosów, past, jako posypka do makaronu albo do domowych cebularzy. Znane zwłaszcza wśród wegan i wegetarian ze względu na walory odżywcze i smakowe.Płatki drożdżowe są mi znane od dawna, jednak w styczniu używałam ich o wiele częściej niż zwykle. Jeśli jesteście ciekawi przepisów z użyciem płatków drożdżowych, dajcie znać w komentarzach- chętnie Wam kilka podrzucę :D.







  • Czerwony kombinezon
Może na taki strój jest nadal stanowczo za zimno (wszystkie zmarzlaki ręka w górę :P ) to uznałam, iż wypada mieć coś takiego w szafie. Moja to głównie czarne, szare i białe ubrania, klasyczne i stonowane. Na co dzień idealne, ale kiedy przychodzi mi wyjść na imprezę albo wyglądać bardziej odświętnie, to niestety w mojej szafie nie znalazłoby się nic godnego uwagi. Bardzo intensywna czerwień, falbana na ramionach, rozszerzany dół- niby nie mój styl, ale bardzo przypadł mi do gustu ten ciuch. Modny i idealnie podkreśla sylwetkę, maskując przy okazji jej niedociągnięcia :). Genialnie prezentuje się ze szpilkami. Jest wygodny, dobrze leży i nie potrzeba do niego więcej biżuterii, bo sam w sobie jest dość krzykliwą ozdobą. Bardzo kobiecy i nadający stylizacji nieco nonszalancji.




  • Bordowa bluzka
Do tego zakupu nie byłam przekonana. Namówił mnie na to ostatecznie mój kumpel (którego z tego miejsca pozdrawiam ;) ). Bluzka ma dość nietypowy, zgaszony bordowy kolor, po bokach posiada ściągacze. Ma rozkloszowane rękawy i sam jest luźny (dobre rozwiązanie dla dziewczyn mających nieco wystający brzuch). Świetnie pasuje do klasycznych czarnych spodni lub jeansów. Rozświetla i ładnie się układa. Kolor przyciąga uwagę, ale nie jest krzykliwy. Myślę, że bluzka nieźle prezentowałaby się też z klasyczną spódnicą ołówkową.




  • Ojciec Chrzestny
Może się to wydać dziwne, ale nigdy wcześniej nie miałam okazji zobaczyć Ojca Chrzestnego. Właściwie to nawet nie miałam tej pozycji na swojej liście filmów do nadrobienia. W każdym razie, za namową, obejrzałam 2 części i jestem szczerze zdziwiona, że produkcja przypadła mi go gustu. Genialne role aktorów, wkręcająca się w ucho muzyka, specyficzny klimat. Nie jest to typowy gangsterski film. Ten posiada w sobie jakąś tajemniczą atmosferę. Widać w nim taki kunszt. Sama historia dotyczy oczywiście rodziny Corleone i jej mafijnej działalności. Jeśli macie czas, a nie widzieliście jeszcze tego filmu- polecam.




  • Kac Vegas
Kolejna produkcja, której nigdy wcześniej nie miałam okazji widzieć. Tym razem skusił mnie do tego dość podły humor i stres. Musiałam jakoś się odmóżdżyć i odreagować. Stwierdziłam, że głupia komedia będzie dobrym wyjściem. Całe szczęście okazało się to prawdą. Nocny maraton z 3 częściami pod rząd na pewno okazał się dla mnie dobrą rozrywką. Nie jest to film górnych lotów ani na pewno żaden mający jakieś głębokie przesłanie. Jednak to całkiem zabawna komedia, na którą warto spojrzeć zwłaszcza wtedy, kiedy nie dopisuje nam pogoda ducha. Jeśli jesteście koneserami wyszukanej kinematografii, nie jest to pozycja dla Was. Filmy są po prostu trochę nierealne i głupawe, ale na odstresowanie się i pośmianie- jak znalazł :D





  • Drukarnia
Jest to gdańska kawiarnia w samym centrum miasta. Znajdziecie tutaj kawy, herbaty, ciasta i kanapki na śniadanko lub lunch. Znajdziecie tutaj też wege opcje jeśli chodzi o mleko roślinne lub wegańskie ciasta. Ja skusiłam się na matcha latte na sojowym. Całkiem smaczne, trochę przypominało mi ten sproszkowany jęczmień. Matchę piłam tam po raz pierwszy i na pewno jeszcze kiedyś po nią sięgnę. Kawiarnia jest dosyć spora i ma bardzo ciekawy wystrój. 

Mariacka 36
80-833, Gdańsk





  • Józef K.
Kolejny kawiarnio- pub na mapie Gdańska. Znajduje się na Starym Mieście. Nazwa tego miejsca nawiązuje do słynnego "Procesu" Franza Kafki. Znajdziecie tu sporą ilość trunków, a także kawę czy herbatę. Miłe miejsce z genialnym wystrojem wnętrza. Przebywając tam, można poczuć się jak w podróży w czasie. Kawiarnia oferuje mleko roślinne, co jest dodatkowym plusem.

Piwna 1/2
80- 831, Gdańsk

To już tyle moi drodzy jeśli chodzi o ulubieńców ubiegłego miesiąca. Mam nadzieję, że lista przypadła Wam do gustu. A jakie są Wasze styczniowe odkrycia? Podzielcie się nimi w komentarzach, może i Wy mnie zainspirujecie. Dajcie też znać, o czym chcielibyście poczytać na blogu. Może interesują Was przepisy, więcej makijażowych nowinek a może tzw. seria coffee talk? Jestem ciekawa, co zaproponujecie.
Trzymajcie się ciepło <3

Popularne posty